Tag: it

  • Trening za free, profity na miliardy – potrzebna równowaga między innowacją a prawami autorskimi

    Trening za free, profity na miliardy – potrzebna równowaga między innowacją a prawami autorskimi

    Trenowanie AI na cudzych utworach nie jest w Polsce automatycznie zakazane. Od 20 września 2024 r. prawo autorskie pozwala na eksplorację tekstów i danych (tzw. TDM) – także w celach komercyjnych – chyba że twórca lub inny uprawniony wyraźnie to zastrzegł, a przy treściach w internecie zrobił to w formie czytelnej dla maszyn. Bezpieczną drogą pozostaje licencja. Uważam jednak, że obecne zasady nie zapewniają twórcom uczciwego wynagrodzenia – i o tym też jest ten wpis.

    Wiemy już doskonale, co potrafi sztuczna inteligencja. Coraz więcej firm – od startupów po dojrzałe biznesy – buduje modele w oparciu o istniejące dane. AI na żądanie generuje obrazy, teksty, dźwięki, a nawet kod – z jakością, która pozwala komercyjnie skalować biznes. Ale zanim AI cokolwiek wygeneruje, musi się nauczyć. Na czym? Na cudzych treściach: Twoich i moich. Tysiącach grafik, e-booków, wpisów blogowych, utworów muzycznych i fragmentów kodu dostępnych online.

    Z prawnego punktu widzenia to pole minowe – dlatego ten artykuł powstał jako kompas dla innowatorów, twórców, startupów i przedsiębiorców korzystających z AI.

    Co to znaczy „trenowanie AI na cudzych danych”?

    Modele AI, w szczególności modele językowe takie jak ChatGPT, uczą się na ogromnych zbiorach danych: tekstach (artykułach, książkach, stronach www, dokumentacji technicznej), bazach wiedzy, wypowiedziach z publicznych forów, a niektóre także na dźwiękach, obrazach i wideo.

    Jak daleko sięga prawo autorskie?

    Prawo autorskie chroni utwory, czyli indywidualne przejawy twórczości człowieka – teksty, zdjęcia, muzykę, grafiki czy kod. Nie chroni samych informacji, faktów ani koncepcji.

    Jeśli model trenowany jest na danych, które nie są utworami – na przykład czystych danych technicznych i statystykach – prawo autorskie nie wchodzi w grę. Jeśli jednak używane są teksty z blogów, zdjęcia z Instagrama czy kod z repozytoriów, sprawa robi się poważna.

    Eksploracja tekstów i danych – co mówią przepisy?

    Nowelizacja ustawy o prawie autorskim, która weszła w życie 20 września 2024 r., wdrożyła do polskiego prawa unijne zasady dotyczące eksploracji tekstów i danych (ang. text and data mining, TDM). To zautomatyzowana analiza treści cyfrowych w celu wyszukiwania wzorców, trendów i zależności – a właśnie na tym polega trenowanie modeli AI. Przewidziano dwa wyjątki:

    • Eksploracja na potrzeby badań naukowych (art. 26² ustawy) – dla uczelni, instytutów badawczych i instytucji dziedzictwa kulturowego, takich jak biblioteki czy archiwa, pod warunkiem legalnego dostępu do treści.
    • Eksploracja w każdym innym celu, także komercyjnym (art. 26³ ustawy) – wolno zwielokrotniać rozpowszechnione utwory w celu eksploracji tekstów i danych, chyba że uprawniony zastrzegł inaczej. Przy treściach udostępnionych publicznie w internecie zastrzeżenie musi być wyrażone w formie przeznaczonej do odczytu maszynowego, np. w metadanych lub pliku robots.txt.

    Do tego dochodzi unijny Akt w sprawie sztucznej inteligencji (AI Act). Od 2 sierpnia 2025 r. dostawcy modeli AI ogólnego przeznaczenia muszą mieć politykę przestrzegania prawa autorskiego – w tym respektowania zastrzeżeń twórców – oraz publikować podsumowanie treści użytych do trenowania.

    Warto pamiętać, że to, czy wyjątek TDM obejmuje trenowanie dużych modeli generatywnych, wciąż jest przedmiotem dyskusji prawników i sporów sądowych w Europie. Na dziś przeważa pogląd, że tak – ale z obowiązkiem respektowania zastrzeżeń.

    Kiedy trenowanie AI jest legalne?

    • Masz licencję na wykorzystanie danych do tego celu. To rozwiązanie, które polecam najbardziej. Twórcom należy się zapłata za ich pracę, a odpowiednia licencja to umożliwia i nie pozostawia wątpliwości.
    • Korzystasz z wyjątku TDM i respektujesz zastrzeżenia. Musisz mieć legalny dostęp do treści i sprawdzić, czy twórca nie zastrzegł, że nie zgadza się na eksplorację. Kopie możesz przechowywać tylko tak długo, jak wymaga tego cel eksploracji.
    • Treści są udostępnione na licencji open source lub open content. Sprawdź jednak dokładnie warunki – nie każda licencja pozwala na komercyjne użycie.
    • Dane nie są chronione prawem autorskim. Nie wszystko jest utworem w rozumieniu polskiego prawa.
    • Utwory są w domenie publicznej – trafiają do niej co do zasady 70 lat po śmierci twórcy.

    Jak w praktyce legalnie budować model AI?

    • sprawdź źródła danych i upewnij się, że masz do nich legalny dostęp,
    • weryfikuj licencje, czyli warunki, na jakich możesz korzystać z danych,
    • przed scrapowaniem sprawdź regulamin platformy, plik robots.txt i metadane – to tam twórcy zastrzegają zakaz eksploracji,
    • dokumentuj, skąd pochodzą dane – AI Act wymaga od dostawców modeli przejrzystości,
    • zabezpiecz się umowami z twórcami i dostawcami danych.

    A co z wynagrodzeniem dla twórców?

    Do twórcy należy decyzja, jak jego utwór może być wykorzystywany, i to twórcy przysługuje wynagrodzenie z tego tytułu. Tak powinno być. Tymczasem obecny model działa odwrotnie: to twórca musi aktywnie zastrzec, że nie zgadza się na trenowanie, a jeśli tego nie zrobi, jego utwory mogą zostać wykorzystane bez zapłaty. Tworzenie dzieł – architektonicznych, literackich, muzycznych – to praca, a za pracę należy się wynagrodzenie. To nie tylko kwestia prawna, ale też budowania współpracy opartej na partnerstwie.

    Przepisy wciąż nie nadążają za dynamicznie zmieniającym się światem. Każde pytanie rodzi kolejne: skoro mowa o wynagrodzeniu dla twórców, jak to zrobić bez sporządzania dziesiątek tysięcy umów licencyjnych?

    Udzielanie licencji przez każdego twórcę osobno jest w praktyce nierealne i zniechęca do pracy nad nowymi technologiami. Negocjowanie z każdym twórcą z osobna spowolniłoby rozwój sztucznej inteligencji, a nie to jest celem prawników chroniących zarówno twórców, jak i przedsiębiorców.

    Na rynku pojawia się kilka propozycji rozwiązania tego problemu, na przykład licencje zbiorowe, które wymagałyby uregulowania w przepisach. Zarządzałyby nimi organizacje zbiorowego zarządzania (OZZ) lub inne podmioty pośredniczące, pobierające zbiorczą opłatę na rzecz twórców i przekazujące ją do repartycji. Uważam też, że w razie sporu to na dostawcy AI powinien spoczywać ciężar dowodu, że nie wykorzystał chronionych utworów, a nie na twórcy, że jego utwór został użyty. Tylko takie podejście wyrównuje szanse – po jednej stronie często stoi pojedynczy twórca, a po drugiej potężny podmiot technologiczny z dostępem do kapitału, zespołów prawnych i infrastruktury.

    Prawo wymaga dalszych zmian. Potrzebujemy rozwiązań systemowych, które z jednej strony zagwarantują twórcom godziwe wynagrodzenie za wykorzystywanie ich dzieł do trenowania modeli AI, a z drugiej nie zablokują innowacji. Moje stanowisko jest jasne: za pracę twórców należy płacić. Bez twórców nie ma danych, bez danych nie ma AI. Jednocześnie nie możemy dopuścić, by nadregulacja zatrzymała rozwój narzędzi, które mogą przynieść realną wartość społeczną i gospodarczą. Potrzebujemy równowagi – systemu, który premiuje uczciwe wykorzystanie twórczości bez hamowania innowacyjności. Tylko wtedy AI stanie się technologią budującą przyszłość, a nie narzędziem pogłębiającym nierówności.

    Najczęstsze pytania

    Jak jako twórca mogę zastrzec, że nie zgadzam się na trenowanie AI na moich utworach?

    Przy treściach publikowanych w internecie zastrzeżenie powinno być czytelne dla maszyn – na przykład w pliku robots.txt Twojej strony, w metadanych plików lub w regulaminie serwisu, zgodnie ze standardami odczytywanymi przez roboty. Warto też dodać jasną informację na stronie.

    Czy mogę trenować model na treściach z mojej firmowej bazy?

    Tak, jeśli to Twoje treści albo masz do nich odpowiednie prawa. Uważaj jednak na dane osobowe – do nich stosuje się dodatkowo RODO.

    Czy dozwolony użytek osobisty pozwala trenować AI?

    Nie. Dozwolony użytek osobisty obejmuje korzystanie z utworów w kręgu osób bliskich i nie ma zastosowania do budowania modeli AI. Podstawą może być wyjątek TDM albo licencja.

    Wpis zaktualizowany: październik 2026 r.


    Trenujesz modele AI albo udostępniasz dane?

    Zabezpiecz to umową: w cenniku znajdziesz licencję na dane do trenowania modeli AI i Data Use Agreement.

  • Legalne kopiowanie aplikacji – to możliwe?

    Legalne kopiowanie aplikacji – to możliwe?

    Skopiowanie cudzego kodu bez zgody autora jest co do zasady naruszeniem prawa autorskiego. Legalne są natomiast: korzystanie z kodu na licencji open source zgodnie z jej warunkami, stworzenie aplikacji o podobnych funkcjach bez kopiowania kodu i chronionych elementów graficznych oraz – w wąskich granicach – badanie działania programu i dekompilacja w celu zapewnienia współdziałania systemów.

    Kopiowanie aplikacji brzmi jak przepis na kłopoty prawne. Ale czy zawsze tak jest? Jak zwykle – to zależy. Są sytuacje, w których możesz skorzystać z cudzego kodu bez łamania prawa, a są takie, w których narażasz się na poważne konsekwencje. Wyjaśniam po kolei.

    Program komputerowy to utwór chroniony prawem autorskim

    Zgodnie z art. 74 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych programy komputerowe są chronione tak jak utwory literackie. Ochrona obejmuje wszystkie formy wyrażenia programu – kod źródłowy i wynikowy. Nie obejmuje natomiast idei i zasad, na których opiera się program, w tym idei leżących u podstaw interfejsów. Według orzecznictwa TSUE chronione nie są też same funkcje programu, język programowania ani format plików danych.

    Osobna kwestia to interfejs graficzny (GUI) – czyli to, co widzi użytkownik. Nie jest on chroniony jako program komputerowy, ale może być chroniony jako zwykły utwór, jeśli ma twórczy, indywidualny charakter.

    Oznacza to, że – co do zasady – kopiowanie cudzego kodu bez zgody autora to naruszenie prawa. Kiedy więc kopiowanie jest legalne?

    Licencje open source

    Wielu twórców udostępnia swój kod na licencjach open source, które pozwalają używać, modyfikować i rozpowszechniać kod. Istnieją jednak różne rodzaje tych licencji:

    • Licencje copyleft (np. GPL) – możesz modyfikować i rozpowszechniać kod, ale jeśli rozpowszechniasz program zbudowany na takim kodzie, musisz udostępnić go na tych samych zasadach, razem z kodem źródłowym.
    • Licencje permisywne (np. MIT, BSD, Apache) – dają więcej swobody. Możesz wykorzystać kod także w projektach zamkniętych i komercyjnych, zwykle pod warunkiem zachowania informacji o autorach i treści licencji.

    Zanim użyjesz kodu open source w produkcie komercyjnym, sprawdź dokładnie warunki licencji – złamanie ich oznacza korzystanie z kodu bez prawa.

    Własna aplikacja inspirowana inną

    Nie możesz skopiować kodu ani twórczych elementów interfejsu graficznego 1:1, ale możesz stworzyć aplikację o podobnej funkcjonalności. Funkcje i ogólne koncepcje działania nie są chronione prawem autorskim – chroniony jest konkretny sposób ich zapisania w kodzie i twórcza forma graficzna. Pamiętaj jednak, że niektóre rozwiązania techniczne mogą być chronione patentem, a łudzące podobieństwo do cudzego produktu może być czynem nieuczciwej konkurencji.

    Inżynieria wsteczna (reverse engineering)

    Inżynieria wsteczna to analiza działania programu, a czasem odtwarzanie jego kodu, gdy oryginalny kod źródłowy nie jest dostępny. Pomaga m.in. wykrywać złośliwe oprogramowanie i oceniać bezpieczeństwo aplikacji.

    Polskie prawo dopuszcza ją tylko w ściśle określonych granicach (art. 75 ustawy):

    • osoba, która legalnie korzysta z programu, może obserwować, badać i testować jego działanie, żeby poznać idee i zasady, na których się opiera,
    • dekompilacja, czyli odtwarzanie kodu, jest dozwolona tylko wtedy, gdy jest niezbędna do zapewnienia współdziałania z innym programem i pod dodatkowymi warunkami – nie wolno jej używać do stworzenia programu o podobnej formie wyrażenia ani do innych celów.

    Zakaz inżynierii wstecznej często pojawia się też w umowach licencyjnych i NDA, ale umowa nie może odebrać uprawnień, które daje użytkownikowi ustawa.

    Czego nie robić?

    • kopiować kodu bez zgody autora – nawet jeśli zmienisz kilka linijek, to wciąż może być naruszenie prawa,
    • podszywać się pod cudze oprogramowanie – to nie tylko naruszenie praw autorskich, ale też czyn nieuczciwej konkurencji,
    • liczyć na to, że nikt się nie zorientuje – w świecie IT naruszenia są coraz łatwiejsze do wykrycia, a konsekwencje mogą być kosztowne.

    Kopiowanie aplikacji może być legalne, ale tylko w określonych przypadkach – gdy korzystasz z licencji open source zgodnie z jej warunkami, tworzysz własne oprogramowanie inspirowane innym bez kopiowania kodu lub stosujesz inżynierię wsteczną w dozwolonych granicach. W pozostałych sytuacjach narażasz się na poważne konsekwencje prawne.

    Najczęstsze pytania

    Czy mogę skopiować wygląd cudzej aplikacji?

    Ogólny układ i funkcje – tak. Twórcze elementy graficzne, ikony czy charakterystyczny wygląd – nie, bo mogą być chronione prawem autorskim, a zbyt duże podobieństwo może być też czynem nieuczciwej konkurencji.

    Czy kod wygenerowany przez AI na podstawie cudzego kodu jest bezpieczny?

    Nie zawsze. Jeśli narzędzie odtworzy fragment chronionego kodu, możesz naruszyć cudze prawa, nawet nieświadomie. Warto sprawdzać, czy wygenerowany kod nie pokrywa się z kodem objętym licencją, np. GPL.

    Czy aplikacja zbudowana na kodzie GPL musi być darmowa?

    Nie musi być darmowa, ale jeśli ją rozpowszechniasz, musisz udostępnić jej kod źródłowy na zasadach licencji GPL.


    Zlecasz stworzenie aplikacji albo zatrudniasz programistów?

    Zadbaj o umowę, która przenosi na Ciebie prawa do kodu – sprawdź umowy IT w cenniku.

  • Kto odpowiada za umowy tworzone przez AI?

    Kto odpowiada za umowy tworzone przez AI?

    Za umowę przygotowaną z pomocą AI odpowiadają ludzie, nie sztuczna inteligencja. Strony, które podpisują umowę, są związane jej treścią – także wtedy, gdy napisało ją AI. Użytkownik narzędzia odpowiada za to, jak z niego korzysta i czy sprawdził wynik, a dostawca narzędzia – za jego działanie, ale zwykle tylko w granicach swojego regulaminu, który często mocno ogranicza tę odpowiedzialność.

    We wpisie AI a prawa autorskie – kto jest autorem? wyjaśniałam, że AI nie może być podmiotem praw. Jak to się ma do umów? Na rynku jest wiele narzędzi, które pozwalają obsłużyć dokument elektronicznie – od wygenerowania treści, przez modyfikację i przesłanie, aż po podpis elektroniczny. Rozwiązania oparte na AI, które tworzą i analizują treść umowy, są w biznesie coraz powszechniejsze, głównie ze względu na oszczędność czasu i pracy.

    Pojawia się jednak kluczowe pytanie: kto ponosi odpowiedzialność za skutki działań sztucznej inteligencji, skoro to ona przygotowała dokument?

    Rola AI w obsłudze umów

    Narzędzia AI potrafią wygenerować projekt umowy na podstawie danych wejściowych, streścić długi kontrakt, wskazać brakujące zapisy czy porównać wersje dokumentu. Są też wykorzystywane w procesach weryfikacji tożsamości przy zdalnym podpisywaniu umów. Możliwości są ogromne – ale AI może też popełniać błędy: pominąć ważny zapis, zastosować rozwiązanie z innego porządku prawnego albo powołać się na nieistniejący przepis.

    Co na to prawo?

    Przepisy pozwalają zawierać umowy elektronicznie. Rozporządzenie eIDAS (nr 910/2014) ustala jednolite w całej Unii Europejskiej zasady dla podpisów elektronicznych, a Kodeks cywilny stanowi, że oświadczenie woli złożone w formie elektronicznej, czyli opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym, jest równoważne z formą pisemną (art. 78¹ KC). Inne podpisy elektroniczne – np. zwykły podpis w aplikacji – zwykle spełniają wymogi formy dokumentowej, co wystarcza dla wielu umów, ale nie dla tych, dla których prawo wymaga formy pisemnej.

    Natomiast to, kto przygotował treść – człowiek czy AI – nie ma wpływu na ważność umowy. Liczy się to, że strony złożyły oświadczenia woli i podpisały dokument.

    Kto odpowiada za umowę przygotowaną przez AI?

    AI tylko pozornie zastępuje człowieka. Nadal potrzebuje danych wejściowych, nadzoru i akceptacji wyniku. Sztuczna inteligencja nie ma osobowości prawnej, więc nie ponosi odpowiedzialności. Kto więc ją ponosi?

    • Strony umowy – podpisując dokument, akceptujesz jego treść. Jeśli zawiera niekorzystne lub błędne zapisy, nie zwolnisz się z nich argumentem, że „napisało to AI”.
    • Użytkownik narzędzia – odpowiada za to, jak z niego korzysta: czy podał właściwe dane, czy użył narzędzia zgodnie z przeznaczeniem i czy zweryfikował wynik przed podpisaniem.
    • Dostawca narzędzia AI – może odpowiadać, gdy narzędzie nie działa tak, jak obiecał, ale zakres tej odpowiedzialności wynika głównie z umowy lub regulaminu. Wielu dostawców wprost zastrzega, że nie odpowiada za treść wygenerowanych dokumentów.

    AI rewolucjonizuje sposób zawierania umów i w znaczącym stopniu przyspiesza pracę, ale nadal wymaga kontroli, testowania i weryfikacji. To człowiek odpowiada za podpisany dokument.

    Najczęstsze pytania

    Czy umowa napisana przez ChatGPT jest ważna?

    Tak, jeśli strony ją podpisały i spełnia wymogi prawa – w tym wymaganą formę. To, że treść przygotowało AI, nie wpływa na ważność. Wpływa natomiast na ryzyko, że umowa zawiera błędy albo nie chroni Twoich interesów.

    Czy mogę pozwać dostawcę AI za błąd w umowie?

    Teoretycznie tak, ale w praktyce najczęściej ogranicza to regulamin narzędzia, który wyłącza lub mocno ogranicza odpowiedzialność za wygenerowane treści. Dlatego tak ważne jest samodzielne sprawdzenie dokumentu albo zlecenie audytu.

    Jak bezpiecznie korzystać z AI przy umowach?

    Traktuj wynik jako projekt, nie gotowy dokument. Sprawdź, czy umowa jest zgodna z polskim prawem, czy zawiera wszystkie istotne zapisy i czy chroni Twoje interesy. Nie wpisuj też poufnych danych do narzędzi, które mogą wykorzystać je do trenowania modeli.


    Masz umowę przygotowaną z pomocą AI?

    Zanim ją podpiszesz, zleć audyt – sprawdzę ją i wskażę konkretne ryzyka.

  • AI a prawa autorskie – kto jest autorem?

    AI a prawa autorskie – kto jest autorem?

    Treść wygenerowana w całości przez sztuczną inteligencję nie jest w Polsce chroniona prawem autorskim, bo twórcą utworu może być tylko człowiek. Ochronę zyskuje natomiast to, co do efektu końcowego wnosi człowiek: twórczy wybór, układ, przeróbki i połączenie elementów. Im większy i bardziej widoczny Twój własny wkład, tym większa szansa, że powstaje utwór, do którego masz prawa.

    Narzędzia oparte na AI są dziś standardowym elementem pracy twórczej – w grafice, muzyce, tekstach i kodzie. Jako prawniczka specjalizująca się w ochronie własności intelektualnej często dostaję pytanie, kto ma prawa do tego, co powstaje z pomocą AI. Odpowiadam po kolei.

    Kto może być twórcą według polskiego prawa?

    Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych chroni „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze” (art. 1 ust. 1). Działalność twórcza to działalność człowieka – w polskim prawie i w orzecznictwie unijnym utwór musi być własną intelektualną twórczością autora, odzwierciedlającą jego swobodne i twórcze wybory. Sztuczna inteligencja nie ma osobowości prawnej i nie dokonuje takich wyborów, dlatego nie może być twórcą ani współtwórcą.

    Co, jeśli całą treść wygenerowało AI?

    Jeśli Twoja rola ograniczyła się do wpisania polecenia (promptu) i wybrania jednego z wyników, efekt najpewniej nie będzie utworem. W praktyce oznacza to, że:

    • nie masz do tej treści praw autorskich i nie możesz skutecznie zakazać innym jej kopiowania,
    • nie przeniesiesz na klienta praw autorskich, których nie masz – a to ważne, jeśli sprzedajesz logo, ilustracje czy teksty,
    • trudniej będzie Ci dochodzić roszczeń, gdy ktoś wykorzysta tę treść bez Twojej zgody.

    Sam prompt zwykle też nie wystarczy. Polecenie opisuje temat lub koncepcję, a prawo autorskie chroni konkretną formę wyrażenia, nie samą koncepcję.

    Kiedy praca z AI może być Twoim utworem?

    Gdy AI jest dla Ciebie narzędziem, a nie autorem. Ochronę może zyskać to, co sam twórczo dodajesz: przerabiasz wygenerowany materiał, łączysz go z własnymi elementami, decydujesz o kompozycji, układzie i ostatecznym kształcie dzieła. Chroniony jest wtedy Twój wkład, a nie fragmenty, które w całości wytworzyła maszyna. O tym, jak to wygląda przy grafice, piszę we wpisie Czy grafika poprawiona przez AI to wciąż Twój utwór?

    A co z twórcami narzędzia AI?

    Programistom i firmom, które stworzyły narzędzie AI, przysługują prawa do samego oprogramowania – kodu i modelu. Nie stają się jednak autorami treści, które generują użytkownicy. Warto natomiast czytać regulaminy narzędzi: mogą one określać, jak wolno korzystać z wygenerowanych wyników, na przykład w celach komercyjnych.

    Jak do tematu podchodzą sądy i instytucje?

    • Czechy: w 2023 r. Sąd Miejski w Pradze uznał – w jednej z pierwszych takich spraw w Europie – że obraz wygenerowany przez AI bez twórczej działalności człowieka nie jest chroniony prawem autorskim, a sam prompt to jedynie temat, nie utwór.
    • USA: sądy w sprawie Thaler v. Perlmutter potwierdziły, że prawo autorskie chroni wyłącznie twórczość człowieka. W marcu 2026 r. Sąd Najwyższy USA odmówił rozpoznania sprawy, więc to stanowisko pozostaje w mocy.
    • Polska: ZAiKS od 2024 r. nie rejestruje utworów w całości wytworzonych przez generatywną AI, a twórcy zgłaszający utwór muszą poinformować o użyciu AI i wskazać swój udział. Utwory, przy których AI była tylko narzędziem, można rejestrować na dotychczasowych zasadach.

    Co to oznacza w praktyce dla firm i twórców?

    • Dokumentuj swój proces twórczy – szkice, kolejne wersje, opis zmian. W razie sporu łatwiej wykażesz swój wkład.
    • Zamawiasz logo, grafiki lub teksty? Zapisz w umowie, czy wykonawca może korzystać z AI, i poproś o oświadczenie, że dzieło jest jego utworem. Inaczej możesz zapłacić za „przeniesienie praw”, których nie było.
    • Tworzysz na zamówienie? Bądź transparentny wobec klienta co do użycia AI i nie gwarantuj praw do elementów wygenerowanych w całości przez maszynę.

    Najczęstsze pytania

    Czy AI może być autorem utworu?

    Nie. Według obecnych przepisów twórcą może być tylko człowiek. AI nie ma osobowości prawnej, więc nie może mieć praw autorskich.

    Czy grafika wygenerowana przez AI może być moim logo?

    Możesz jej używać, ale jeśli powstała w całości przez AI, nie będzie chroniona prawem autorskim i trudno będzie zakazać innym jej kopiowania. Przy logo, które ma budować markę, lepiej postawić na projekt z wyraźnym wkładem człowieka.

    Czy dobrze napisany prompt jest chroniony?

    Zwykle nie daje on praw do wygenerowanego wyniku. Sam tekst promptu mógłby być chroniony tylko wtedy, gdyby był rozbudowanym, oryginalnym tekstem o indywidualnym charakterze – co w praktyce zdarza się rzadko.

    Wpis zaktualizowany: październik 2026 r.


    Tworzysz z pomocą AI?

    Jeśli chcesz mieć pewność, kto ma prawa do efektów Twojej pracy, napisz do mnie – przeanalizuję Twoją sytuację.