Tag: prawoautorskie

  • Czy grafika poprawiona przez AI to wciąż Twój utwór?

    Czy grafika poprawiona przez AI to wciąż Twój utwór?

    Jeśli sama stworzyłaś grafikę, a AI jedynie ją poprawiło – wygładziło kolory, wyczyściło tło, usunęło niedoskonałości – prawa autorskie do grafiki nadal przysługują Tobie. AI działa wtedy jak narzędzie edycyjne, podobnie jak filtr w Photoshopie. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy to AI tworzy istotną część dzieła.

    Ostatnio otrzymałam pytanie, które idealnie obrazuje jedno z bardziej aktualnych wyzwań prawa autorskiego w erze AI:

    „Czy nadal przysługują mi prawa autorskie do grafiki, którą stworzyłam, ale zmodyfikowałam nieznacznie z pomocą jednego z narzędzi AI?”

    Pytanie – choć z pozoru proste – wymaga analizy przepisów, stanowisk doktryny i zdrowego rozsądku. AI staje się naturalnym elementem pracy twórczej, a prawo wciąż nie nadąża za technologią.

    AI a prawa autorskie – punkt wyjścia

    Treści wygenerowane wyłącznie przez sztuczną inteligencję nie są chronione prawem autorskim. Dlaczego? Bo twórcą utworu może być tylko człowiek – utwór musi być przejawem jego twórczej działalności o indywidualnym charakterze. Taki obraz, tekst czy muzyka nie należą więc do nikogo w sensie prawa autorskiego i trudno zakazać innym korzystania z nich. Więcej piszę o tym we wpisie AI a prawa autorskie – kto jest autorem?

    Ale co, jeśli sytuacja nie jest tak czarno-biała?

    Gdy to Ty tworzysz, a AI tylko pomaga

    Załóżmy, że tworzysz grafikę własnoręcznie – rysujesz, szkicujesz, kolorujesz. Następnie wrzucasz ją do narzędzia AI, żeby poprawić tło, wygładzić kolory czy usunąć kilka niedoskonałości.

    Kluczowa różnica: AI nie generuje dzieła od zera, tylko modyfikuje Twoje dzieło. To sytuacja porównywalna z użyciem Photoshopa, Illustratora czy innego edytora graficznego. Nikt nie twierdzi, że po użyciu filtra prawa autorskie do obrazu znikają.

    Trzy pytania, które warto sobie zadać

    • W jakim stopniu AI uczestniczyło w modyfikacji? Czy wykonało istotną część dzieła, czy tylko wygładziło kontury lub poprawiło kolory? Czy to Twoja praca jest dominująca, a AI jedynie wspiera proces?
    • Czy twórcze decyzje nadal należą do Ciebie? Kompozycja, motyw, układ i charakter grafiki powinny wynikać z Twoich wyborów. Sam styl nie jest chroniony prawem autorskim, ale to, że praca „wygląda jak Twoja”, pomaga wykazać, że to Ty jesteś jej autorką.
    • Czy masz dokumentację procesu twórczego? Zapisuj etapy pracy, zachowuj szkice, zrzuty ekranu i pliki źródłowe. Im lepsza dokumentacja, tym łatwiej w razie sporu udowodnić, że AI miało jedynie techniczny wkład.

    Przykład z praktyki

    W przypadku mojej klientki sytuacja wyglądała następująco:

    • stworzyła grafikę w swoim charakterystycznym stylu,
    • przesłała ją do edytora opartego na AI,
    • zleciła bardzo drobne modyfikacje – wyrównanie kompozycji, dopasowanie kolorów, korektę tła,
    • wszystko odbyło się według jej precyzyjnych wytycznych.

    Efekt? Lekko poprawiona wersja jej własnej pracy. Kompozycja, motyw i charakter grafiki pozostały jej. AI zadziałało jak narzędzie edycyjne, które przyspieszyło pracę, ale nie stworzyło nic od siebie. W tej sytuacji odpowiedź jest jasna: prawa autorskie nadal przysługują jej jako autorce.

    Używaj AI z głową i dokumentuj twórczość

    Można korzystać z AI i nie stracić praw autorskich, pod warunkiem że to Ty decydujesz o kształcie dzieła, a AI jest narzędziem wspomagającym, a nie kreatorem. W praktyce:

    • utrwalaj proces twórczy – rób zrzuty ekranu, zachowuj pierwotne wersje, archiwizuj pliki źródłowe,
    • opisuj, jak używasz AI – jakie miało instrukcje, co miało zrobić, a czego nie,
    • zachowuj kontrolę nad dziełem – AI ma Ci pomagać, a nie zastępować Twojej kreatywności.

    Pamiętaj, że jeśli AI dołoży do grafiki nowe, istotne elementy, ochrona obejmie Twój twórczy wkład, ale nie elementy wygenerowane w całości przez maszynę.

    Sztuczna inteligencja to narzędzie – jak pędzel, aparat czy edytor. W czasach, gdy granica między człowiekiem a maszyną coraz bardziej się zaciera, warto trzymać się podstaw: to człowiek jest twórcą, a AI narzędziem. Z głową, dowodami i strategią.

    Najczęstsze pytania

    Czy użycie AI do retuszu odbiera mi prawa autorskie?

    Nie, jeśli AI wykonuje drobne, techniczne poprawki Twojej własnej pracy. Prawa autorskie nadal przysługują Tobie.

    Czy muszę informować klienta, że użyłam AI?

    Przepisy nie nakładają takiego ogólnego obowiązku, ale wiele umów i regulaminów platform tego wymaga. Jeśli przenosisz na klienta prawa autorskie, warto być transparentnym – klient powinien wiedzieć, za co płaci.

    Jak udowodnić, że grafika jest moja?

    Najlepiej dokumentacją procesu: szkicami, wersjami roboczymi, plikami źródłowymi z datami i opisem tego, co zmieniło AI.


    Tworzysz z pomocą AI?

    Jeśli chcesz mieć pewność, że prawa do efektu Twojej pracy są po Twojej stronie, napisz do mnie – przeanalizuję Twoją sytuację.

  • Trening za free, profity na miliardy – potrzebna równowaga między innowacją a prawami autorskimi

    Trening za free, profity na miliardy – potrzebna równowaga między innowacją a prawami autorskimi

    Trenowanie AI na cudzych utworach nie jest w Polsce automatycznie zakazane. Od 20 września 2024 r. prawo autorskie pozwala na eksplorację tekstów i danych (tzw. TDM) – także w celach komercyjnych – chyba że twórca lub inny uprawniony wyraźnie to zastrzegł, a przy treściach w internecie zrobił to w formie czytelnej dla maszyn. Bezpieczną drogą pozostaje licencja. Uważam jednak, że obecne zasady nie zapewniają twórcom uczciwego wynagrodzenia – i o tym też jest ten wpis.

    Wiemy już doskonale, co potrafi sztuczna inteligencja. Coraz więcej firm – od startupów po dojrzałe biznesy – buduje modele w oparciu o istniejące dane. AI na żądanie generuje obrazy, teksty, dźwięki, a nawet kod – z jakością, która pozwala komercyjnie skalować biznes. Ale zanim AI cokolwiek wygeneruje, musi się nauczyć. Na czym? Na cudzych treściach: Twoich i moich. Tysiącach grafik, e-booków, wpisów blogowych, utworów muzycznych i fragmentów kodu dostępnych online.

    Z prawnego punktu widzenia to pole minowe – dlatego ten artykuł powstał jako kompas dla innowatorów, twórców, startupów i przedsiębiorców korzystających z AI.

    Co to znaczy „trenowanie AI na cudzych danych”?

    Modele AI, w szczególności modele językowe takie jak ChatGPT, uczą się na ogromnych zbiorach danych: tekstach (artykułach, książkach, stronach www, dokumentacji technicznej), bazach wiedzy, wypowiedziach z publicznych forów, a niektóre także na dźwiękach, obrazach i wideo.

    Jak daleko sięga prawo autorskie?

    Prawo autorskie chroni utwory, czyli indywidualne przejawy twórczości człowieka – teksty, zdjęcia, muzykę, grafiki czy kod. Nie chroni samych informacji, faktów ani koncepcji.

    Jeśli model trenowany jest na danych, które nie są utworami – na przykład czystych danych technicznych i statystykach – prawo autorskie nie wchodzi w grę. Jeśli jednak używane są teksty z blogów, zdjęcia z Instagrama czy kod z repozytoriów, sprawa robi się poważna.

    Eksploracja tekstów i danych – co mówią przepisy?

    Nowelizacja ustawy o prawie autorskim, która weszła w życie 20 września 2024 r., wdrożyła do polskiego prawa unijne zasady dotyczące eksploracji tekstów i danych (ang. text and data mining, TDM). To zautomatyzowana analiza treści cyfrowych w celu wyszukiwania wzorców, trendów i zależności – a właśnie na tym polega trenowanie modeli AI. Przewidziano dwa wyjątki:

    • Eksploracja na potrzeby badań naukowych (art. 26² ustawy) – dla uczelni, instytutów badawczych i instytucji dziedzictwa kulturowego, takich jak biblioteki czy archiwa, pod warunkiem legalnego dostępu do treści.
    • Eksploracja w każdym innym celu, także komercyjnym (art. 26³ ustawy) – wolno zwielokrotniać rozpowszechnione utwory w celu eksploracji tekstów i danych, chyba że uprawniony zastrzegł inaczej. Przy treściach udostępnionych publicznie w internecie zastrzeżenie musi być wyrażone w formie przeznaczonej do odczytu maszynowego, np. w metadanych lub pliku robots.txt.

    Do tego dochodzi unijny Akt w sprawie sztucznej inteligencji (AI Act). Od 2 sierpnia 2025 r. dostawcy modeli AI ogólnego przeznaczenia muszą mieć politykę przestrzegania prawa autorskiego – w tym respektowania zastrzeżeń twórców – oraz publikować podsumowanie treści użytych do trenowania.

    Warto pamiętać, że to, czy wyjątek TDM obejmuje trenowanie dużych modeli generatywnych, wciąż jest przedmiotem dyskusji prawników i sporów sądowych w Europie. Na dziś przeważa pogląd, że tak – ale z obowiązkiem respektowania zastrzeżeń.

    Kiedy trenowanie AI jest legalne?

    • Masz licencję na wykorzystanie danych do tego celu. To rozwiązanie, które polecam najbardziej. Twórcom należy się zapłata za ich pracę, a odpowiednia licencja to umożliwia i nie pozostawia wątpliwości.
    • Korzystasz z wyjątku TDM i respektujesz zastrzeżenia. Musisz mieć legalny dostęp do treści i sprawdzić, czy twórca nie zastrzegł, że nie zgadza się na eksplorację. Kopie możesz przechowywać tylko tak długo, jak wymaga tego cel eksploracji.
    • Treści są udostępnione na licencji open source lub open content. Sprawdź jednak dokładnie warunki – nie każda licencja pozwala na komercyjne użycie.
    • Dane nie są chronione prawem autorskim. Nie wszystko jest utworem w rozumieniu polskiego prawa.
    • Utwory są w domenie publicznej – trafiają do niej co do zasady 70 lat po śmierci twórcy.

    Jak w praktyce legalnie budować model AI?

    • sprawdź źródła danych i upewnij się, że masz do nich legalny dostęp,
    • weryfikuj licencje, czyli warunki, na jakich możesz korzystać z danych,
    • przed scrapowaniem sprawdź regulamin platformy, plik robots.txt i metadane – to tam twórcy zastrzegają zakaz eksploracji,
    • dokumentuj, skąd pochodzą dane – AI Act wymaga od dostawców modeli przejrzystości,
    • zabezpiecz się umowami z twórcami i dostawcami danych.

    A co z wynagrodzeniem dla twórców?

    Do twórcy należy decyzja, jak jego utwór może być wykorzystywany, i to twórcy przysługuje wynagrodzenie z tego tytułu. Tak powinno być. Tymczasem obecny model działa odwrotnie: to twórca musi aktywnie zastrzec, że nie zgadza się na trenowanie, a jeśli tego nie zrobi, jego utwory mogą zostać wykorzystane bez zapłaty. Tworzenie dzieł – architektonicznych, literackich, muzycznych – to praca, a za pracę należy się wynagrodzenie. To nie tylko kwestia prawna, ale też budowania współpracy opartej na partnerstwie.

    Przepisy wciąż nie nadążają za dynamicznie zmieniającym się światem. Każde pytanie rodzi kolejne: skoro mowa o wynagrodzeniu dla twórców, jak to zrobić bez sporządzania dziesiątek tysięcy umów licencyjnych?

    Udzielanie licencji przez każdego twórcę osobno jest w praktyce nierealne i zniechęca do pracy nad nowymi technologiami. Negocjowanie z każdym twórcą z osobna spowolniłoby rozwój sztucznej inteligencji, a nie to jest celem prawników chroniących zarówno twórców, jak i przedsiębiorców.

    Na rynku pojawia się kilka propozycji rozwiązania tego problemu, na przykład licencje zbiorowe, które wymagałyby uregulowania w przepisach. Zarządzałyby nimi organizacje zbiorowego zarządzania (OZZ) lub inne podmioty pośredniczące, pobierające zbiorczą opłatę na rzecz twórców i przekazujące ją do repartycji. Uważam też, że w razie sporu to na dostawcy AI powinien spoczywać ciężar dowodu, że nie wykorzystał chronionych utworów, a nie na twórcy, że jego utwór został użyty. Tylko takie podejście wyrównuje szanse – po jednej stronie często stoi pojedynczy twórca, a po drugiej potężny podmiot technologiczny z dostępem do kapitału, zespołów prawnych i infrastruktury.

    Prawo wymaga dalszych zmian. Potrzebujemy rozwiązań systemowych, które z jednej strony zagwarantują twórcom godziwe wynagrodzenie za wykorzystywanie ich dzieł do trenowania modeli AI, a z drugiej nie zablokują innowacji. Moje stanowisko jest jasne: za pracę twórców należy płacić. Bez twórców nie ma danych, bez danych nie ma AI. Jednocześnie nie możemy dopuścić, by nadregulacja zatrzymała rozwój narzędzi, które mogą przynieść realną wartość społeczną i gospodarczą. Potrzebujemy równowagi – systemu, który premiuje uczciwe wykorzystanie twórczości bez hamowania innowacyjności. Tylko wtedy AI stanie się technologią budującą przyszłość, a nie narzędziem pogłębiającym nierówności.

    Najczęstsze pytania

    Jak jako twórca mogę zastrzec, że nie zgadzam się na trenowanie AI na moich utworach?

    Przy treściach publikowanych w internecie zastrzeżenie powinno być czytelne dla maszyn – na przykład w pliku robots.txt Twojej strony, w metadanych plików lub w regulaminie serwisu, zgodnie ze standardami odczytywanymi przez roboty. Warto też dodać jasną informację na stronie.

    Czy mogę trenować model na treściach z mojej firmowej bazy?

    Tak, jeśli to Twoje treści albo masz do nich odpowiednie prawa. Uważaj jednak na dane osobowe – do nich stosuje się dodatkowo RODO.

    Czy dozwolony użytek osobisty pozwala trenować AI?

    Nie. Dozwolony użytek osobisty obejmuje korzystanie z utworów w kręgu osób bliskich i nie ma zastosowania do budowania modeli AI. Podstawą może być wyjątek TDM albo licencja.

    Wpis zaktualizowany: październik 2026 r.


    Trenujesz modele AI albo udostępniasz dane?

    Zabezpiecz to umową: w cenniku znajdziesz licencję na dane do trenowania modeli AI i Data Use Agreement.

  • AI a prawa autorskie – kto jest autorem?

    AI a prawa autorskie – kto jest autorem?

    Treść wygenerowana w całości przez sztuczną inteligencję nie jest w Polsce chroniona prawem autorskim, bo twórcą utworu może być tylko człowiek. Ochronę zyskuje natomiast to, co do efektu końcowego wnosi człowiek: twórczy wybór, układ, przeróbki i połączenie elementów. Im większy i bardziej widoczny Twój własny wkład, tym większa szansa, że powstaje utwór, do którego masz prawa.

    Narzędzia oparte na AI są dziś standardowym elementem pracy twórczej – w grafice, muzyce, tekstach i kodzie. Jako prawniczka specjalizująca się w ochronie własności intelektualnej często dostaję pytanie, kto ma prawa do tego, co powstaje z pomocą AI. Odpowiadam po kolei.

    Kto może być twórcą według polskiego prawa?

    Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych chroni „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze” (art. 1 ust. 1). Działalność twórcza to działalność człowieka – w polskim prawie i w orzecznictwie unijnym utwór musi być własną intelektualną twórczością autora, odzwierciedlającą jego swobodne i twórcze wybory. Sztuczna inteligencja nie ma osobowości prawnej i nie dokonuje takich wyborów, dlatego nie może być twórcą ani współtwórcą.

    Co, jeśli całą treść wygenerowało AI?

    Jeśli Twoja rola ograniczyła się do wpisania polecenia (promptu) i wybrania jednego z wyników, efekt najpewniej nie będzie utworem. W praktyce oznacza to, że:

    • nie masz do tej treści praw autorskich i nie możesz skutecznie zakazać innym jej kopiowania,
    • nie przeniesiesz na klienta praw autorskich, których nie masz – a to ważne, jeśli sprzedajesz logo, ilustracje czy teksty,
    • trudniej będzie Ci dochodzić roszczeń, gdy ktoś wykorzysta tę treść bez Twojej zgody.

    Sam prompt zwykle też nie wystarczy. Polecenie opisuje temat lub koncepcję, a prawo autorskie chroni konkretną formę wyrażenia, nie samą koncepcję.

    Kiedy praca z AI może być Twoim utworem?

    Gdy AI jest dla Ciebie narzędziem, a nie autorem. Ochronę może zyskać to, co sam twórczo dodajesz: przerabiasz wygenerowany materiał, łączysz go z własnymi elementami, decydujesz o kompozycji, układzie i ostatecznym kształcie dzieła. Chroniony jest wtedy Twój wkład, a nie fragmenty, które w całości wytworzyła maszyna. O tym, jak to wygląda przy grafice, piszę we wpisie Czy grafika poprawiona przez AI to wciąż Twój utwór?

    A co z twórcami narzędzia AI?

    Programistom i firmom, które stworzyły narzędzie AI, przysługują prawa do samego oprogramowania – kodu i modelu. Nie stają się jednak autorami treści, które generują użytkownicy. Warto natomiast czytać regulaminy narzędzi: mogą one określać, jak wolno korzystać z wygenerowanych wyników, na przykład w celach komercyjnych.

    Jak do tematu podchodzą sądy i instytucje?

    • Czechy: w 2023 r. Sąd Miejski w Pradze uznał – w jednej z pierwszych takich spraw w Europie – że obraz wygenerowany przez AI bez twórczej działalności człowieka nie jest chroniony prawem autorskim, a sam prompt to jedynie temat, nie utwór.
    • USA: sądy w sprawie Thaler v. Perlmutter potwierdziły, że prawo autorskie chroni wyłącznie twórczość człowieka. W marcu 2026 r. Sąd Najwyższy USA odmówił rozpoznania sprawy, więc to stanowisko pozostaje w mocy.
    • Polska: ZAiKS od 2024 r. nie rejestruje utworów w całości wytworzonych przez generatywną AI, a twórcy zgłaszający utwór muszą poinformować o użyciu AI i wskazać swój udział. Utwory, przy których AI była tylko narzędziem, można rejestrować na dotychczasowych zasadach.

    Co to oznacza w praktyce dla firm i twórców?

    • Dokumentuj swój proces twórczy – szkice, kolejne wersje, opis zmian. W razie sporu łatwiej wykażesz swój wkład.
    • Zamawiasz logo, grafiki lub teksty? Zapisz w umowie, czy wykonawca może korzystać z AI, i poproś o oświadczenie, że dzieło jest jego utworem. Inaczej możesz zapłacić za „przeniesienie praw”, których nie było.
    • Tworzysz na zamówienie? Bądź transparentny wobec klienta co do użycia AI i nie gwarantuj praw do elementów wygenerowanych w całości przez maszynę.

    Najczęstsze pytania

    Czy AI może być autorem utworu?

    Nie. Według obecnych przepisów twórcą może być tylko człowiek. AI nie ma osobowości prawnej, więc nie może mieć praw autorskich.

    Czy grafika wygenerowana przez AI może być moim logo?

    Możesz jej używać, ale jeśli powstała w całości przez AI, nie będzie chroniona prawem autorskim i trudno będzie zakazać innym jej kopiowania. Przy logo, które ma budować markę, lepiej postawić na projekt z wyraźnym wkładem człowieka.

    Czy dobrze napisany prompt jest chroniony?

    Zwykle nie daje on praw do wygenerowanego wyniku. Sam tekst promptu mógłby być chroniony tylko wtedy, gdyby był rozbudowanym, oryginalnym tekstem o indywidualnym charakterze – co w praktyce zdarza się rzadko.

    Wpis zaktualizowany: październik 2026 r.


    Tworzysz z pomocą AI?

    Jeśli chcesz mieć pewność, kto ma prawa do efektów Twojej pracy, napisz do mnie – przeanalizuję Twoją sytuację.